To, że hodowla robaków powstała w podpoznańskim Robakowie to przypadek. I chociaż przypadkiem zjadamy w ciągu życia ponoć trzy tysiące insektów, nieprzypadkowo mogą one stać się składnikiem naszej diety. Pewne jest, że w przyszłości poznańscy naukowcy zrewolucjonizują rynek paszowy i spożywczy.

Ma pani ochotę? Niech się pani poczęstuje – doktor Jan Mazurkiewicz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu podaje mi do ręki woreczek zapakowany próżniowo, wypełniony… wysuszonymi larwami owadów. Propozycja Jana Mazurkiewicza jest przewrotna. Te owady mają zostać przetworzone na pasze dla zwierząt. Ale w przyszłości… kto wie. W podpoznańskiej miejscowości dwóch pracowników uniwersyteckich oraz specjalista od insektów od roku prowadzą hodowlę eksperymentalną owadów i badania nad nimi. Być może to właśnie oni w przyszłości zrewolucjonizują również rynek paszowy i spożywczy.

Zrządzeniem losu miejscowość, gdzie prowadzona jest hodowla insektów, nazywa się Robakowo. Jest położona w gminie Kórnik. I chociaż jej właściciele mówią, że wybór, by tu otworzyć firmę, był przypadkowy, aż trudno w to uwierzyć. – Niedawno upłynął rok od założenia przedsiębiorstwa. Rejestrowaliśmy je dokładnie 1 kwietnia. W prima aprilis. Ale jak pani widzi, żartów tu z owadami nie ma – mówi Jan Mazurkiewicz. To właśnie on, pracownik Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu wraz z kolegą z uczelni, profesorem Damianem Józefiakiem i biologiem molekularnym dr. Jakubem Urbańskim z Warszawy zdecydowali się na dość odważny krok. Otworzyli pierwszą w Polsce, jedną z nielicznych w Europie hodowlę eksperymentalną owadów, którą nazywali HiProMine. Skąd taki pomysł? Jak mówią naukowcy – z potrzeby. Ponad 30 procent żywności z marketów czy firm przetwórstwa rolno–spożywczego trafia rocznie na śmietnik. – To tak zwana preconsumer food – żywność, której konsument w żaden sposób nie dotknął. Oczywiście chodzi tu o owoce i warzywa. Ideą HiProMine S.A. jest wykorzystanie owadów jako naturalnych reducentów, swoistych bioreaktorów, przetwarzających np. warzywa czy wytłoki owocowe na wysokiej jakości tłuszcz i białko. Dzięki temu nie muszą trafiać do kosztownej utylizacji – wyjaśnia Jan Mazurkiewicz.

Czytaj więcej